• Wpisów:29
  • Średnio co: 32 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 18:34
  • Licznik odwiedzin:2 159 / 990 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Idealna figura? Tak zmieniała się na przełomie wieków . Coś dla nas dziewczyny .


A jak tam wasze zmagania z wagą i nową figurą? Ja zmagam się teraz z nowym problemem, a konkretnie nietolerancją glutenu (inaczej nazywaną celiakią). Stąd moje "Skoki" wagi. Teraz, gdy znam problem - zawalczę jeszcze bardziej o sylwetkę. A do lata już tylko niecałe dwa miesiące.
Wklejam link do artykułu, który znalazłam na internetowej stronie Women's Health . Mam nadzieję, że się przyda xP. Ja jutro zaczynam walkę także z tym zestawem ćwiczeń . Za 28 dni zdam rezultaty . Albo za 14 - po połowie .
http://www.womenshealth.pl/fitness/Plan-treningowy-WH-28-dni-do-pieknej-figury,6111,1
 

 
Więc dawno mnie nie było. Ale zaczęłam pracę, święta i..... znowu się obżerać. Chleb, ciasta, bita śmietana na porządku dziennym. Do tego jeszcze gazowane napoje. No i waga wróciła do pierwotnej (75,5kg). Byłam lekko zdołowana, ale jestem ponownie gotowa do walki. Z samochodu do pracy przerzuciłam się na moje nogi i przy ładniejszej pogodzie rower, znalazłam swoją "tablicę motywacji". I co tam znalazłam? Pracę w zawodzie, którą obecnie wykonuje, posiadanie auta (obecnie je mam). Nie zaglądałam do tego od stycznia. Więc pozytywnie jestem zaskoczona, a że jest tam także wymarzona sylwetka to i do niej dotrę . Obiecałam sobie, żeby zejść przynajmniej przed latem do tych 70kg, ewentualnie 67kg gdybym porządnie leciała z wagą . Jutro także wkraczam z ćwiczeniami,(mam taką nadzieje) kontuzja mi przejdzie na tyle, ze będę mogła z powrotem ćwiczyć jak ćwiczyłam.
No i trzymajcie za mnie kciuki. Będę częściej tu wpadać bo poukładałam już sobie wszystko. 12 maja jeszcze odwiedzam dermatologa. Włosy lecą mi z głowy jak nie wiem, tak myślę, że mogła odnowić mi się choroba skóry głowy, ale pozostawię diagnozę lekarzowi .
Tak więc od dziś znowu (po raz w któryś xD) wracam do pilnowania diety. Trzeba. Jak chce latem wygrzewać się na plaży ;D.
 

 

Piątek 13-tego niby przynosi pecha . Mnie i przyniósł pecha, ale także i radochę . Cóż, PUP (Powiatowy Urząd Pracy) odrzucił wniosek o staż. Co lepsze - tłumaczył się brakiem funduszy. Jak na początku roku, gdzie wniosek był składany na początku lutego, mogły skończyć się fundusze?
Poinformowała mnie o tym firma, w której miałam odbywać staż. Moje szczęście, że już 2 tygodnie chodziłam do pracy, czekając na decyzję tego "urzędu". Dzięki temu sprawdziłam się, wyrobiłam sobie dobrą opinię i dzięki temu zostaje ;D. Jestem pełna szczęścia mimo iż to jest piątek 13-tego xD. Na początek 3 miesiące okres próbny, a potem dalej . Cóż, ja zakładam, że na tym próbnym sprawdzę się tak jak to robiłam przez te dwa tygodnie .Dlatego dam z siebie wszystko .
No i chyba przez to straciłam dodatkowe 2kg XD. Cóż, takie ciśnienie jest dobre, otrzeźwia gdyby ktoś sobie nie radził . Ale ja sobie radzę, więc powinno być ok . Musi . Jakoś mój Anioł stróż nade mną czuwa i przyłożył swojej ręki do tego.
Idę odreagować na rowerku stacjonarnym . Muszę, bo kurcze emocje mną rzucają jeszcze trochę, pomimo że część ze mnie zeszło .
 

 





I tyle z motywatorni na dzisiaj .
 

 

Dwa miesiące minęły jak z bicza strzelił (No jeszcze nie pełne - 5 marca będzie równe 60 dni xP). No i widzę już różnicę w swojej sylwetce. Jest całkowicie inaczej niż było gdy zaczynałam, a teraz gdy jestem w trakcie ;D. Te 4,5kg mniej robi różnicę bo z rozmiaru 42 (spodnie) zeszłam na 40, a chce zejść na 38 . Z bluzek (nie wszystkie fasony, bo wiadomo - rozmiar rozmiarowi nie równy ), zeszłam z XL na L lub M . Więc jestem zadowolona . Mam bardziej pociągłą twarz, już nie jetem pucułowata ;D (A myślałam, że to ot taka moja uroda ^^".
Więc, tak wyglądałam na początku stycznia, a tak wyglądam teraz - czyli 1 marca :



Pierwsze zdjęcie to jest to, jak zaczynałam. Drugie - tak jak wspomniałam wyżej . Radość ogromna, bo efekty widać ( Najbardziej rano. Zdjęcie robiłam po obiedzie, więc brzuszek trochę mi wysadziło no ale mimo wszystko i tak jest widoczny jeszcze lekko . No i ta sama koszulka, żeby nie było że jakiś fotomontaż czy coś ;D).

Tak więc walczę dzisiaj dalej z ćwiczeniami, potem relaks w postaci baniek chińskich, ale dziś ( i przez resztę tygodnia) tylko na nogi . Jutro też pierwszy dzień w pracy więc jestem baaardzo zadowolona z tego .
Tak więc lecę dalej walczyć z kilogramami . Następne podsumowanie za dwa miechy .

A jak tam wam idzie walka z kilogramami?
 

 
Ja też chce tak wyglądać jak ona w tym wieku! O.O

  • awatar fitme: Ale super, no to trzeba podkręcić tempo z ćwiczeniami :) Fantastycznie wygląda!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Moja mina jak zobaczyłam o 4,5kg mniej na wadze, wyglądała dokładnie tak jak tej dziewczyny kucającej na niej :

 

 


Długo mnie nie było, ale cóż - prócz tego, ze się odchudzałam to i sesja po drodze była, załatwianie stażu i rezygnowanie na jakiś czas ze studiów. Niestety jak staż to nie studia. Ale dokończę je zaocznie ^-^. Z tym też się nie poddam .

Cóż, ostatnio mam wilcze napady głodu, ale to też i dlatego, ze zbliża się okres ^^". NIestety, ale teraz to będę miała makabrę, wiecznie chce mi się jeść ale "zapijam" to wodą xP. No i efekty są . Na wadze zauważyłam, że ubyło mnie 4,5kg przez 3 tygodnie ^-^. No i poprawa sylwetki też już jest widoczna, bardziej zaczynają pokazywać mi się kształty .
Z drugiej strony, nawet moja koleżanka zapytała, czy aby nie noszę push up, czy piersi mi urosły ;D. Moja odpowiedź była bezbłędna ;D -> Po prostu wciągnął mi się brzuch na tyle, że widać mi cycki ;D.
A jak tam dziewczyny u was odchudzanie ? Dziś zrobiłam sobie dzień bez śniadania. Tak samo jak wczoraj. Bazuje tylko i wyłącznie na obiedzie i jakiejś lekkiej kolacyjce . No ale ( zapewne waga była delikatnie jeszcze niższa xP) wychodzi powoli też i tłusty czwartek i drobne objadanie kiedy brat był. Nie potrafiłam sobie odmówić kawałka ciasta xP, ale jeden kawałek ciasta przy rygorystycznym jedzeniu tylko wagę mi zatrzymał na pewien czas .
No i wieczorem tradycyjnie będę ćwiczyć. Miałam chodzić na basen ale jak na razie muszę basen sobie podarować bo od bratanka zaraziłam się jakąś chorobą i dopiero niedawno się wyleczyłam na tyle, żeby normalnie ćwiczyć ^^" (bo inaczej kaszel dusił mnie przy każdym brzuszku ^^".
Dobra, lecę dopić kawę z mlekiem ( oduczyłam się pić herbaty i kawę z cukrem ;D. Jestem z siebie dumna ) i trochę ogarnę pokój bo papugi zrobiły wokół klatki niezły bałagan xP. I zabiorę się za ćwiczenia oraz bańki . Nie odpuszczam sobie baniek i celulitu już prawie nie mam ;D.
 

 

Nie było mnie tutaj dwa tygodnie. Ale nie spoczęłam na laurach . Dalej twardo ćwiczę. Choć przez 5 dni nie ćwiczyłam bo po prostu z babskiego powodu nie mogłam xP. Wolałam się oszczędzić troszkę pod tym względem, ale nie obżerałam się niczym "zakazanym" . Starałam się jeść z głową przez te 5 dni, przez co waga stoi mi w miejscu. No ale pokonałam magiczny próg 74kg więc teraz powinna waga ruszyć w dół ;D.
A jak tam wam idzie odchudzanie? Jak radzicie sobie z wilczym głodem? Ja "zapijam" go wodą. Ale nie jest łatwo. Ostatnio 1,5 litra wody mi nie starcza ;D. I do tego jeszcze soki owocowe (sama sobie wyciskam, więc nie ma tam żadnego innego cukru, prócz tego naturalnego).
Jutro siłownia, a w środę lub czwartek jadę kupować swoje autko to łatwiej będzie mi się poruszać pomiędzy domem a siłownią no i basenem ;D. W końcu . A jutro siłownia no i pilnowanie diety.
Idę zapić głód bo już burczy mi w brzuchu ^^"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

No i dziś, w tą wichurę wyruszyłam na basen xP. Było bosko. Z dziewczynami śmiałyśmy się no i trochę popływałyśmy . Następnym razem też idziemy jak dziewczyny będą w Koszalinie .
No i dziś zjadłam sobie tost z szynką, białym serkiem oraz koperkiem. No a obiad pierogi posypane białym serem oraz koperkiem no i ketchupem . A na podwieczorek jedno jabłko i dziś tyle ^^. No i ćwiczenia dodatkowo, na samym basenie nie poprzestanę dzisiaj .
Zrobiłam także zakupy w biedronce, o to i one:

Nie było za dużego wyboru, dlatego też nie wydałam dużo xP. Liczyłam, że kupię także i banany i jogurt, by robić sobie shaki ale niestety - banany wywiało ;D.
No i zaszłam jeszcze do empiku. zamierzałam się od dłuższego czasu na kupno książki Anny Lewandowskiej, więc dziś sobie ją zakupiłam. Przeczytam i zobaczę, co jest ciekawego i zdam krótką relację ;D.

Dobra, to zabieram się za sprzątanko w pokoju (oby tylko mi wiatr okien nie wypchnął xD) i poćwiczę jeszcze z Chodakowską (lub bez niej tylko własną serię sobie jakąś wymyślę na tej liczbie sprzętu jaką mam teraz w domu coś mogę wymyślić ) no i bańki chińskie . Potem przejrzę książkę, którą dziś sobie zakupiłam i coś jeszcze naskrobie .
 

 

Jest już piąty dzień a ja się czuję, jakbym dopiero co zaczynała ;D. O dziwo jestem pełna energii, nie chce mi się tak spać (choć jestem homeopatą, więc ta dzisiejsza pogoda.... cały dzień mogłabym siedzieć pod kołdrą ;D).
Odebrałam także wyniki krwi. Wszystko mam w normie, prócz ciał ketonowych wykrytych w moczu. Jest napisane tylko: obecne. Ale nie jest podana ich liczba. Szukałam w internecie trochę informacji i niektóre źródła podają, że oznacza to, że organizm czerpie energię z tłuszczu ( co mnie ucieszyło bo mi na tym zależy ;D), ale także reakcji beztlenowej (moje zakwasy xD). I tak doszłam do wniosku, ze skoro od wtorku miałam takie zakwasy i dopiero dzisiaj mi przeszły już całkowicie, to to mogło być powodem obecności tych ciał ketonowych. Ale - pójdę do lekarza w środę z wynikami, jak każe mi jeszcze raz iść na badania z tym to pójdę, ostatnio przestałam bać się igieł ;D.
No i dzisiaj trochę poćwiczę na siłowni w domu potem jeszcze na sprzęcie który zakupiłam wczoraj w lidlu.
No i tak jakbym zauważała drobne poprawy w wglądzie mojej sylwetki. Fakt, ze to trochę za szybko żeby widzieć super zgrabną sylwetkę (bo skoro tyło się latami to teraz trudno, żeby zeszło w 5 dni xD), ale jakby brzuch troszkę mi się skurczył, a jem normalnie (cukru jednak nie zamienię ;D, mimo iż nie przekracza granicy - ale dla swojego mózgu postaram się nie odstępować od cukru xP).
Tak więc lecę po obiadek ;3, a potem sjesta przy herbacie ;D.
Ciao ^-^ i do wieczorka ;D.
 

 
Jakoś dałam radę . Choć kolację musiałam zjeść (ataki wilczego głodu były za mocne xP) z kilku przyczyn. Po badaniu krwi mimo iż zjadłam śniadanie (i tak prawie 2 godziny byłam na nogach, bo zanim się dostałam do przychodni, potem po skierowanie i na końcu pobranie krwi xD), potem obiad dość obfity ale kalorycznie wystarczający ;D, burczało mi w brzuchu. Stwierdziłam, że nie będę się głodzić, tak więc zjadłam jeszcze miskę płatków kukurydzianych z mlekiem oraz jednego pierożka tak na sucho (bez żadnych dodatków ;D). Teraz jestem w miarę głodna, ale do rana przetrzymam . No i 0,5 kg poszło w dół ;D (ważyłam się z rana xD. nie mogłam wytrzymać do następnego poniedziałku haha ).
No i pokłóciłam się trochę z przyjaciółką, ze niby za mało jem itp. No ale ja jem często i małe porcje. Mimo wszystko tyle mi wystarcza. Nie chce jeść 2500 kcal jak to ona stwierdziła . Tak jadłam wcześniej i niestety ale waga pokazała w tedy 78 kg..... Dlatego zawzięłam się na te swoje do 1500 kcal tak jak to robiłam wcześniej i waga leciała w dół i tyle. Nie przekona mnie. Za bardzo jestem zdeterminowana, żeby dotrzymać danego sobie słowa .
Tak więc idę teraz lulu bo rano wstaje na uczelnie .
  • awatar Berry idzie na dietę!: @Pasjonacje: Nie zamierzam ;). Poza tym, muszę ograniczyć trochę białka, bo w badaniach wyszła mi obecność ciał ketonowych :). I nie wiem, czy to od moich zakwasów czy nie od tego, ze organizm tłuszczyk spala :D. W każdym razie dorzucę trochę warzyw żeby się nie zakwasić :D
  • awatar Pasjonacje: Też uważam, że 2500 kcal to za dużo, ale kolacji nie odpuszczaj :) Nie warto się głodzić, przynajmniej moim zdaniem ;) Życzę wytrwałości :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

No i natchnęło mnie ;D. Na przepisy. O to kilka opcji, które znalazłam na youtube ^^. Smacznego!


I coś dla osób, które są w trasie. Czyli jak dbać o dietę w podróży:

I inne porady :
 

 

Nie wiem dlaczego, ale wczorajszy dzień mi się skasował, pomimo iż zdjęcie się dodało. No ale - wstawiam dzień 3 jeszcze raz a potem dzień dzisiejszy .
DZIEŃ 3:
Więc, wczoraj cały dzień chodziłam jak kaczka ze względu na zakwasy xD. Trochę poćwiczyłam na siłowni, bieżnia oraz stepper. I jakoś dałam radę ;D. Mimo iż potem mnie troszkę nogi bolały. Pomasowałam, zawinęłam w kocyk i dziś jestem już jak nowo narodzona ;D.
DZIEŃ 4:
No i jest ten dzień kiedy głód zaczyna mi doskwierać ^^". Rozepchałam sobie żołądek i teraz mam problem ^^". Bo kurka jeść się chce nawet 40 minut po tym, jak zjem średniej wielkości porcje ^^". No i zakwasy delikatnie się jeszcze upominają, ale nogom dam dzisiaj odpocząć, zaś po maltretuje brzuch jak tylko wrócę do domu z uczelni. Jeść już też nic nie będę bo to będzie już godzina 20, więc ćwiczenia będą jak znalazł .
No i kupiłam sobie dzisiaj w lidlu torbę sportową, platformę do ćwiczeń i buty. Ale jeszcze takiego szału to nie widziałam.... Pojechałam z tatą do lidla tak o 7 rano, żeby mieć jeszcze jako takowy wybór w rozmiarach obuwia (bo wiadomo, że na sprzęt nikt tak się nie rzuca jak na torby, odzież i buty). I kurka ludzie tylko jak weszli do sklepu to zaczęli się zachowywać tak jakby nigdy w życiu butów nie widzieli... Nie wyrywali sobie butów ale po 3-4 pary brać? Albo torby. To samo po 3-4 na raz ^^". Jak ktoś ma dużą rodzinę to rozumiem, nie mam pretensji do tego. No ale zlitujcie się.... Nie rozumiem takiego pędu. Mówię pęd bo część ludzi biegło do tych półek gdzie znajdowały się buty.... Ech... ^^". Dobra, te żale wylałam ;D, teraz czas zjeść jakiś lekki obiad. Mama zrobiła pierogi i się zastanawiam ile ich zjeść by nie mieć zachwianej wagi xP. a ze pierogi są duże to max. 5 będzie w sam raz ^-^.
No to lecę, napiszę jeszcze po uczelni (chyba, ze teraz mnie z czymś natchnie xD).

A tutaj taki bonus, jakby ktoś chciał się zająć sportem na serio serio ;D.
  • awatar Berry idzie na dietę!: @Pasjonacje: Ja byłam co prawda z rana :D, ale mimo wszystko i tak ludzie się rzucili ;D. Jedne buty sportowe już mam, ale używam je także i do biegania. Stwierdziłam, że zostawie sobie jedne do biegania a drugie będe brała na siłownię ;D.
  • awatar Pasjonacje: Też rozważałam zakup tych butów z Lidla, ale niedawno kupowałam już sportowe buty i stwierdziłam że mi wystarczy :) Z resztą i tak chyba nie miałabym po co iść, skoro takie tłumy ;)
  • awatar Berry idzie na dietę!: @ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: Torba kosztowałą 30 zł :). Różne wzory tam były :P.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cóż, dziś wpadłam na jedno ze zdjęć, które znalazłam tutaj na blogu jednej z dziewczyn która też się odchudza . I tak mnie jakoś ścisnęło w żołądku, bo bo to jest właśnie ta figura, do jakiej dążę. O to i ta moja wymarzona figura :3 :



Taką chcę :3. I kurka, obym do lata dotrwała z tym wszystkim i będę miała tą swoją figurę :3.
A napady wilczego głodu już dostaje.... Ale: zielona herbata sprawia cuda, pytanie tylko: na jak długo?
Tak więc, lecę robić prezentacje bo jutro juz wracam na uczelnię. No i od jutra zaczną się schody. Bo na uczelni nie będę miała dostępu do takowego jedzenia jak w domu ^^". Oj będzie automat kusił, oj będzie... xP.
  • awatar Berry idzie na dietę!: @TreningCzyniMistrza: Tak robiłam cały czas ;). Ale wiadomo, od czasu do czasu jakiś batonik mussli wpadł gdy zapomniałam pojemnika z sałatką z domu xP. No ale teraz będę miała staż więc (oby) nie zapomnę drugiego śniadania :p
  • awatar TreningCzyniMistrza: może rób sobie w domu jedzenie i bierz ze soba na uczelnie..
  • awatar martusiasobie: Figura cudowna :) Trzymam kciuki! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

No i 3 dzień za mną. No prawie za mną. Jeszcze zostały tylko brzuszki i przysiady przez które mam własnie tak super namiętnie przypominające się zakwasy xD. Ale - rozćwiczyłam je chyba na siłowni. Trochę bieżni, steppera, sprzętu na nogi i plecy.
Obiad i śniadanie lekkie: na śniadanie warzywa na parze z startym białym serem, obiad to tylko barszcz. Na kolacje pozwoliłam sobie na budyń bez cukru ^^. Teraz odczekam do 19:30 i poćwiczę znowu te przysiady i brzuszki . Choć, może nawet i 19:15 zacznę ćwiczyć, bo dużej porcji budyniu nie miałam .
No więc zapewne około 1000 kcal zjadłam . A jutro z rana trening na boczki, brzuch. Przed uczelnią trzeba się rozruszać bo potem masaż bańkami chińskimi na celulit ^^. No i dzisiaj też .
Tak więc, ja lecę przyszykować sobie miejscówkę do ćwiczeń no i do masażu ;D.
Także, do później ;D.
 

 

Czy któraś z was próbowała kiedyś ten produkt? Według producenta ma pomóc spalać kalorie.
Cóż, według mojej opini - działa. Używałam go tylko przez jeden miesiąc (marzec 2014) i faktycznie, w pół tygodnia spadło mi 0,5 kg. A to dopiero połowa tygodnia . Jednak potem nie kupowałam sobie tego bo stwierdziłam, że i tak się nie będę odchudzać ( a w czerwcu żałowałam ;D).
Jutro zamierzam uderzyć do apteki tuż po badaniu krwi i zakupić sobie ten Termline. Może i tym razem mi pomoże jak jeszcze do tego będę wytrwale ćwiczyć i pilnować diety .
A to tak na poprawę nastroju ;D. Żeby większość z was nie wątpiła w swoje siły .

 

 

No i powoli prę do przodu . Co prawda to dopiero drugi dzień, ale dziś chyba przesadziłam trochę z przysiadami i..... już czuję te zakwasy o poranku ;D. Ale warto . Trochę się przemęczę ale dam radę . Poćwiczyłam też ramiona (nie chce mieć "pelikanów" choć dzięki siłowni mi to nie grozi, no ale ;D) oraz brzuch. Z brzuchem trochę się namęczyłam, bo dawno już nie robiłam tak intensywnej liczby ćwiczeń xP. Wczoraj miałam jeszcze fory, dziś już liczę na poranne zakwasy .
Nawet nie zjadłam dziś dużo. Na śniadanie jajecznica dość ostro przyprawiona. Obiad to duszone warzywa z brązowym makaronem i mięsem xP. No i kolacja pół godziny temu - płatki kukurydziane z owsianymi na mleku . Zero cukru w herbacie ;D. Jestem z siebie dumna mimo iż gorzki smak to niestety ale nie mój smak xP.
Teraz trochę odpocznę, jutro rano lecę na wyniki krwi. A jak wrócę to kolejna dawka ćwiczeń i postaram się ograniczyć jedzenie do tylko dwóch posiłków i coś lekkiego (migdały) przed treningiem. Cóż. I tak jem dość spore porcje, to energii mi nie zabraknie, ale ograniczę kalorię do 1200kcal na dzień .I wymarzona waga 55kg będzie jak na wyciągnięcie ręki w wakacje :3. Obym tym razem wytrzymała xD.
  • awatar Berry idzie na dietę!: @Feel proud ♥: Mam nadzieję ;). Cóż, w tym roku musi mi się udać ;D. Przynajmniej kilka postanowień noworocznych muszę spełnić :D. A to jest dość przedawnione ;D, ale tym razem się uda :).
  • awatar Feel proud ♥: Ważne, że masz pozytywne nastawienie, nie męczy Cię to. :) Z dnia na dzień co raz lepiej będzie. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Więc od dziś zaczynam walkę . Byłam rano już biegać, zjadłam przed tym śniadanie. Teraz jestem po obiedzie i powoli będę szykowała się na siłownię, a wieczorem przekalkuluje swoje możliwości . Pierwszy dzień jeszcze nie jest zły. Poczekam jutro i po jutrze, gdy zacznie się wilczy głód. Dziś jeszcze nie jest źle, tak myślę, że wieczorem poczuje wilczy głód.
A jak tam u was walka z kilogramami?
Tak więc lecę na trening i do wieczora! ;D
  • awatar mrrrr: początki zazwyczaj są fajne bi jesteśmy pełne motywacji, potem już gorzej.. może u ciebie akurat będzie ok :-)
  • awatar Feel proud ♥: Pięknie zaczęłaś. Ja narazie stoję w kropce.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
tak na dobranoc dwa filmiki ;D.

Miłego oglądania!
 

 

Tyle razy co zaczynałam i po prostu z lenistwa przerywałam swoją walkę o idealną figurę, zgromadziłam trochę wiedzy na temat metabolizmu oraz ćwiczeń pomagających na celulit czy ujędrnienie skóry . Tak więc na początek
1. Metabolizm:

Więc, te produkty przyśpieszają metabolizm. Ale wiadomo że jest jeszcze błonnik. Ale przesadzać z błonnikiem też nie można, bo jego nadmiar ma odwrotne skutki - może spowolnić metabolizm a tego nie chcemy . Tak więc dawka dzienna błonnika powinna mieścić się głównie w warzywach oraz kaszach, które codziennie będąc na diecie spożywamy . No i płatki owsiane- to też duże źródło błonnika.
A co mają powiedzieć osoby takie jak ja, które mają syndrom "leniwego jelita"? Cóż. Tutaj sam błonnik niestety nie pomoże. Trzeba wykonywać dużo ćwiczeń przyspieszających tętno, ale także pobudzających dolne partie brzucha. Przetestowałam na sobie i działa . Niestety, ale przy takowym "leniwcu" trzeba się wysilić na coś więcej, jeśli błonnik i nasze wypociny na siłowni mają pomóc.
2. Dużo białka, mało węglowodanów.
A tutaj są różne opinie. Niektórzy pewnie się ze mną nie zgodzą, ale wiem to także z własnego doświadczenia.
Przed studniówką bardzo chciałam schudnąć, dlatego razem z rodzinką solidarnie przeszliśmy na dietę Dunkana. Niestety obróciło się to przeciwko mnie, bo dostałam efekt jojo, którego nie mogę pozbyć się do dzisiaj. Ale także moje zdrowie ucierpiało, ponieważ zakwasiłam sobie organizm. Dzienna porcja białka powinna nie przekraczać 150g - 200g.Chodzi tutaj o to by nie uszkodziły wątroby czy nerek, bez których organizm nie może funkcjonować (konkretnie czytałam gdzieś na ten temat, ze to kwasica ketonowa. Jednak nie jestem pewna do końca dlatego nie umieszczam tego teraz - później zrobię aktualizację). Dlatego lepiej bilansu białka w zapotrzebowaniu dziennym pilnować. Ale też nie można ograniczać białka do minimum, bo jego niedobór jest również szkodliwy xP. Niedobór powoduje wyniszczenie organizmu oraz osłabioną odporność. Zaś nadmiar powoduje także zmiany miażdżycowe, prócz tego co pisałam wyżej.
3. Daj mięśniom odpocząć!
Po wyczerpujących treningach zawsze ważne jest, żeby mieć choć jeden dzień wolny od treningów. Nawet tych siłowych czy biegania. Mikrouszkodzenia mięśni (zakwasy inaczej) nie zregenerują się przez noc. Dlatego lepiej jeden dzień odpocząć niż potem cierpieć od bólu.
4. Wolniej, a lepiej.
CO do ćwiczeń nie ma co się spieszyć. Przekonałam się sama na sobie. Najlepiej jest je robić wolno w określonym czasie (np 60 sek. na ćwiczenie i kolejne 60 sek. na odpoczynek pomiędzy kolejną serią).Da to lepsze efekty, niż liczba powtórzeń .
No i zestaw ćwiczeń na pupe ;D:

Mam nadzieję, ze choć w 20% wam ta moja wiedza się spodoba . Nie są to może naukowe wypociny, ale poparte naukowymi doświadczeniami . Od jutra wracam spowrotem do tych zasad i będę monitorowała codziennie tutaj jak w dzienniczku swoje samopoczucie, szukając czegoś jeszcze ciekawego do podzielenia się .
 

 

Dziewczyny! Takie pytanie za 100 punktów ;D! Jak dbacie o swoje włosy? Która podczas wyczerpujących ćwiczeń oraz diet walczy o to, by wasze kosmyki wyglądały świetnie na codzień? Zapuszczacie włosy?

Ja od dwóch miesięcy biorę suplement na włosy "Vitapil" z bambusem i biotyną. Muszę przyznać, ze po 2 miesiącach brania tego suplementu widzę znaczną poprawę w kondycji włosów. Może do końca nie zastopował wypadania, ale jest ich znacznie mniej niż na początku. Dodatkowo pięknie się błyszczą i są takie bardziej miękkie, bo nie ma rozdwojonych końcówek w takim stopniu w jakim były na początku. Cóż, to są efekty mojego rozjaśniania włosów.... Spaliłam je sobie, całe szczęście nie do końca bo można je odratować. Zmieniłam kolor na ciemny (konkretnie czerń, ale obecnie mam ciemny brąz - schodzę stopniowo do czarnego ^^), farbuje raz na dwa miesiące no i używam olejków naturalnych (mieszam olejek jojoba z olejkiem arganowym i kokosowym. Trzymam tak przez dobre dwie godziny następnie myje włosy jak zwykle ). Czasami także wcieram te olejki we włosy tuż po wyprostowaniu, odrzuciłam także suszarkę (skoro prostownica to nie suszarka xP). No i.... zapuszczam swoją czuprynę, by mieć conajmniej o te 10cm poniżej linii biustu .
A wy? Jak wam idzie zapuszczanie, pielęgnacja czy ratowanie włosów po rozjaśniaczach?
 

 
Coś co znalazłam na youtube.... Czy wam też się wydaje, czy faktycznie takie dziewczyny można spotkać na siłowni? ;D Ogólnie filmik komiczny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


No i (decyzja podjęta w ostatniej minucie ;D), będę dodawała także ciekawe przepisy, które znajdę na youtube, lub moje własne, sprawdzone przeze mnie (z wyliczoną ilością białka, kcal itp).
Także poniżej znajdziecie kilka przepisów, które w wykonaniu są bardzo łatwe, a pyszne ^_^:


Smacznego! ;D
 

 

Piosenka chyba wszystkim znana . Ja interpretuje ją jako piosenkę pełną poczucia humoru, bo mimo wszystko - pokazuje realia jakie są w modzie xP. Modelki nie mają "kobiecych kształtów". Mam na myśli te zdrowe, wyćwiczone . Choć takie delikatne też są fajne ;D. Do tej pory moje mi nie przeszkadzały no ale.... Załamanie nerwowe odnośnie kupowania ciuchów - każda kiedyś ma taki kryzys . Według mnie (to moja interpretacja, więc nie każdy musi z nią się zgadzać ), autorka tekstu po prostu mówi o zachowaniu rozsądku podczas odchudzania . W każdym razie, sport i zdrowe odżywianie i tak jest górą .
 

 


Doszłam do wniosku, że raz na tydzień (konkretnie w niedzielę) będę wrzucała zdjęcia na taką motywacje . Fakt, że to może też dołować, ale czasami może pojawić się w głowie myśl "chciałabym tak wyglądać". Zawsze (tak jak tytuł postu wskazuje xP)może dobrze zmotywować do zabrania się do pracy nad swoją sylwetką . Tak więc pierwsze kilka zdjęć z motywatornii ^^:











 

 



Cześć!

Pierwszy wpis i dość na czasie - postanowienia noworoczne . Nie jedna z was pewnie ma jakieś postanowienie noworoczne. Moje jest proste - schudnąć.
Zaczynałam kilka razy swoją przygodę z dietami cud i tym podobnymi "cudami", ale zawsze wracały kg z bonusem - efektem jojo. No i to jojo tak wraca, cofa się i znowu wraca, że stwierdziłam - czas coś z tym zrobić.Ile razy sobie to obiecywałam: przed wakacjami (żeby pięknie wygladać na plaży - i tak na tą plażę nie pojechałam bo się wstydziłam), potem przed rokiem akademickim (i tak nie dotrwałam do obietnicy). Przed świętami stwierdziłam, że nie będę się odchudzać. Nie ma sensu zaczynać diety przed świątecznym obżarstwem . Dlatego dzisiaj, w tą ładną pogodę zapisałam sobie wszystkie "za" i "przeciw" swojego postanowienia noworocznego . Oczywiście "za" jest o wiele więcej niż "przeciw" dlatego od poniedziałku biorę się za siebie.
Odkopałam kostium kąpielowy, odkurzyłam domowy sprzęt do ćwiczeń oraz uszykowałam sobie wszystkie ciuchy sportowe potrzebne do mojego przełomu . Wagę wyrzucę od jutra w kąt. Z rana pomierzę swoje obwody, zważę się przed śniadaniem. W środę na pobranie krwi - sprawdzenie swojego stanu zdrowia przed rozpoczęciem 7 miesięcy walki o swoją sylwetkę musi być. No i siłownia, bieganie i pilnowanie diety.
Co do tej diety - wyrzeczeń będę miała masę. Czy warto tak się katować? Na pewno .
Także od jutra startuje z dietą oraz ćwiczeniami i tak do 5 lipca . Potem to już tylko utrzymanie tego, co z trudem się zdobyło .
Tak więc mój cel to 55-60kg .

Założyłam bloga właśnie dlatego, żeby dzielić się swoimi porażkami lub zwycięstwem tutaj . Mam nadzieje, że znajdę tutaj sojuszniczki w walce z kilogramami .
Bo cóż, do lata tylko pół roku
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›